piątek, 4 listopada 2016

Spotkanie gimnazjalistów oczami Karolci.... ;)

Ostatnio w piątek (tj. 28.10.2016) moi rodzice zmusili mnie do wzięcia udziału w spotkaniu młodzieżowym w Rybniku.
Na początku myślałam, że będzie to coś w stylu pielgrzymki czy całodobowej modlitwy lub, że nie będzie żadnych fajnych osób…
Bardziej mylić się nie mogłam!!
Jak już wspomniałam do Rybnika wraz ze swoim młodszym bratem Maksem przyjechaliśmy w piątek. Wieczorne spotkanie odbywało się w domu jednej z rodzin należących do naszej wspólnoty.
Czekały tam już na nas cztery osoby, w tym ciocia Justynka. Czekając na resztę grupy usiedliśmy przy stole w salonie i zapadła cisza… Było tak cicho, że można było słyszeć nasze oddechy. Niektórzy z nas się już znali, ponieważ byliśmy razem na wyjeździe w Brennej, ale były też osoby które były nowe w naszym towarzystwie. Gdy zebrała się większa grupa Kuba G. wyciągnął grę zwaną 5 sekund. Graliśmy już  w nią na poprzednim wyjeździe. Śmiechu było przy tym dużo, ale gdy jedna dziewczyna Weronika przyniosła „Prawo Dżungli” to dosłownie tarzaliśmy się po ziemi i nie tylko ze śmiechu. Chłopaki jak i dziewczyny bili się o berło. Nie obyło się bez ofiar. Raz ktoś nadepnął na kogoś dłoń, potem ktoś złamał paznokieć… mimo tego że gra była trochę brutalna to świetnie się razem bawiliśmy.
(Kuba, Mikołaj i drugi Kuba… nie zabijcie mnie za te zdjęcia ;))

Po,  jakby to nazwać… części integracyjnej ciocia włączyła nam pokaz slajdów odnoszących się do walki duchowej. Temat bardzo nas zaciekawił i nie obyło się bez dyskusji. Jako iż niektórzy uważają że przechodzimy trudny wiek to musieliśmy to udowodnić i zaczęliśmy się kłócić z Ciocią Justyną odnośnie wszechwiedzy Boga.
„Skoro Bóg jest wszechwiedzący i wie co teraz robimy lub co się stanie za chwile to jest to bez sensu. Bo dał nam wolną wolę ale i tak będzie wiedział jaką drogę życia wybierzemy”
A ciocia odpowiadała:
„Bóg nas kocha. Dlatego dał nam wolną wolę. On wie która droga jest dla nas najlepsza i która jak się skończy, a my sami z własnej woli wybieramy którą drogą pójdziemy.”
Zawzięcie prowadziliśmy dyskusje i nie dawaliśmy za wygraną, aż ciocia stwierdziła ze dokończymy temat następnym razem.
Gdy chłopaki pojechali do domu w którym mieli nocować, z ciocią zostałam ja, Julka, Kuba, Weronika i Marta (tak dla jasności Kuba mieszkał w tym domu wiec spał u siebie ze swoimi ptasznikami). Zaczęliśmy rozmawiać aż ktoś zaproponował żebyśmy oglądnęli jakieś śmieszne filmiki na youtubie. Śmialiśmy się tak do północy a może nawet dłużej. Gdy już skończyliśmy, bo byliśmy zmęczeni zaczął się nowy temat… książki. W końcu skończyło się na tym, że poszliśmy spać o 2 w nocy a raczej już rano. Ciocia pocieszyła nas tym ze wstajemy o 8.
Plan nie wypalił bo obudziliśmy się o 9 z hakiem. Zanim zjedliśmy śniadanie i wszyscy przyjechali była już 10:30. W końcu wyszliśmy o 11.
Przed nami była dłuuuga podróż do Rud w Rybniku, a czas naszej wyprawy zapowiadał się na 4 godziny w jedną stronę. Pogoda nam sprzyjała. Nie kropiło i nie było skwaru, ale było trochę zimno (przynajmniej dla mnie).

Jak zawsze dziewczyny szły na przedzie a faceci jak to faceci ociągali się z tyłu, bo ”pilnowali tyłów”. Część drogi szliśmy przez las. Cały czas rozmawialiśmy i śmialiśmy się poznając się nawzajem.
 























Gdy dochodziliśmy do zapory rybnickiej każdy miał ochotę na cukierki, które miała Julka. Bartek odwalił cos takiego że położył się na ziemi i mówił że to z powodu niskiej glukozy i że nie wstanie póki nie dostanie cukierków.
Jednak znaleźliśmy na to sposób…

W końcu Julka zlitowała się nad nami i nad Bartkiem i dała nam cukierki. Wtedy po raz pierwszy wyszło słońce…

Nasza podróż skończyła się na tym, że w  4 godziny nie doszliśmy do Rud… tylko do Stodół. Jako iż nie chciało nam się dalej iść 2 godziny zatrzymaliśmy się w knajpce, w której zjedliśmy pyszny obiad (schabowe były bez smaku, ale cola dobra) i nauczyliśmy się jak ładować telefony bez ładowarki.
Gdy skończyliśmy jeść zaczęło kropić lecz ciocia zafundowała nam lody i jedliśmy je czekając aż po nas przyjadą.
Podsumowując: wyprawa była super! Będę miała po niej pamiątkę w postaci odcisków i cukrzycy ale było warto!

Z pozdrowieniami Karolina M.

środa, 2 listopada 2016

Darowane życia...PAN JEST WIELKI... Świadectwo Agi...



Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…

Dziś 2 listopad, dzień kiedy wspominamy naszych kochanych bliskich zmarłych…

Chociaż dla wielu to nienormalne, że czasem mam pragnienie bycia już w niebie, najlepiej od razu z ukochanym mężem i dziećmi, dzisiejsze Święto jest dla mnie szczególną okazją do dziękowania za drugie życie, które dał Pan Bóg mnie i dwójce moich dzieci.

W styczniu 2009 roku Tereska mając niespełna dwa latka zachorowała na pozornie zwykłe przeziębienie. Lekarstwa niestety nie zadziałały i nasza córeczka z wysiękowym zapaleniem płuc i objawami sepsy trafiła na odział intensywnej terapii. Lekarze byli zszokowani, że w takim stanie w ogóle oddycha. Z jej małego organizmu w ciągu godziny z opłucnej wypłynęły 3 szklanki ropy. Choć psychicznie nie umieliśmy o niczym innym myśleć, fizycznie mogliśmy być u niej tylko bardzo krótko. Razem uczestniczyliśmy codziennie na Eucharystii wylewając litry łez… dzwoniliśmy do znajomych Księży z prośbą o odprawianie Mszy św. o Jej uzdrowienie. Po 9 dniach przewieziono ją do Zabrza do klinki na operację. Z wielkim trudem dochodziła do siebie. Przestała mówić, jeść i chodzić. Udało się uniknąć „wiszącej w powietrzu” drugiej operacji i po prawie miesiącu przebywania w szpitalach wróciła do domu. Dziś prawie nie ma śladu po tych zawirowaniach.:)

Półtora roku później w sierpniu 2010 roku ja zachorowałam na nowotwór: czerniaka złośliwego. Po ludzku to w zasadzie wyrok. Przeżyliśmy z moim kochanym mężem czas wielkiej próby… Była to dla mnie szkoła zawierzenia i wewnętrzna walka z myślami jak mój mąż poradzi sobie z czwórką małych dzieci (najstarsza Karolina miała wtedy 9 lat, Maksiu 7, Maciek 5, a Tereska 3), czy znajdzie się kobieta która zastąpi moje miejsce… Pierwsze badania po otrzymaniu tragicznego wyniku miałam 26 sierpnia w święto Matki Boskiej Częstochowskiej – nie wykazano żadnych zmian w innych częściach organizmu.
Wymagana była operacja, którą również kierowała Niepokalana. Odbyła się 8 września w Święto Narodzenia Matki Bożej. 
Od tej pory jestem pod stała kontrolą onkologiczną i jestem zdrowa.
 
Z perspektywy czasu okazuje się że to był czas wielkiego błogosławieństwa danego nam od dobrego Boga. Doświadczyliśmy, że wielkim kłamstwem ówczesnego świata jest często powtarzane stwierdzenie że się „nie ma czasu”. Jestem całkowicie przekonana, że każdy ma czas, ma bardzo go wiele! Człowiek sam decyduje na co poświęca każdego dnia godziny, minuty, sekundy. Jeśli prawdziwie kochamy i jest coś dla nas ważne, zawsze znajdziemy czas aby tę miłość okazać. Właśnie wtedy, sześć lat temu Bóg pokazał nam, jak możemy mnóstwo chwil poświęcić dla siebie na rozmowę, modlitwę, zabawę z dziećmi, czy okazanie sobie miłości i czułości. Pokazał też, że można się nie sprzeczać o błahostki, nie krzyczeć w złości, przełamywać bariery myślenia i spełniać marzenia. Są oczywiście chwile które zmarnujemy na coś zbędnego, kiedy się posprzeczamy, popełniamy błędy. Jednakże potrafimy się szybciej zreflektować, przeprosić i bardziej zaangażować. Bo przecież „kochać, to znaczy powstawać”.

Krótko po operacji zaszłam w ciążę, która znów wzbudziła ogromny strach i przerażenie. Po siedmiu tygodniach okazało się że ciąża była obumarła. Hojny Bóg uleczył mnie i z tej bolesnej straty doświadczając ogromnej miłości od Jezusa Eucharystycznego a także ze strony mojego kochanego męża Wiesia.

Przed ślubem wymyśliliśmy sobie że będziemy mieć piątkę dzieci :) Co prawda nasze piąte dzieciątko Franek jest już w niebie, a nasza Terenia odkąd się dowiedziała o braciszku modli się przez Jego wstawiennictwo, ale pragnienie stale się odzywało i spełniło. Tymoteusz urodził się w styczniu 2015 roku. Niestety już w ciąży okazało się, że ma chore serduszko. Zdiagnozowana wada nie stanowiła zagrożenia Jego życia. Kiedy miał dwa i pół miesiąca skierowano go na szczegółowe badania do kliniki. Moja ukochana święta mała Tereska od Dzieciątka Jezus mówiła, że „Jezus pragnie jedynie naszego zawierzenia i wdzięczności”. I przyszedł czas na nauczenie się wdzięczności, nie tylko za to co daje nam radość i szczęście. Jeszcze przed wyjazdem do szpitala Kasia Wieja (nasza wczorajsza „radiowa bohaterka”) poleciła mi książkę „Moc uwielbienia”. 8 kwietnia zrobiono dokładne badania i stwierdzono, że niestety Tymuś ma bardzo poważną wadę serca, której nie da się zoperować. Na wizycie potwierdzono, że lekarze w tej kwestii nie mają nic do zrobienia i że będzie żył tak długo, jak długo „wytrzyma” serduszko. W pierwszym momencie przeżyłam koszmar i cały czas pojawiało się natręctwo najgorszych myśli. W tym wszystkim przyszyło też otrzeźwienie. Serce nie potrafiło, ale siłą woli zaczęłam dziękować za tą sytuacje, za diagnozę, za lekarzy… Napisałam list do Boga okazując wdzięczność za tą całą sytuację. Zawierzyłam nas i Syneczka Jego najlepszemu planu. W ten dzień przypadała modlitwa w Nowennie do Miłosierdzia Bożego za niemowlęta i odbyła się Msza św. w intencji Tymusia w Łomiankach. Zrodziła się też myśl, że na drugi dzień 9 kwietnia w naszych okolicach gdzie mieszkamy będzie Msza św. z modlitwą o uzdrowienie. Udało mi się skontaktować z Księdzem prowadzącym to spotkanie i właśnie w ten dzień, w czwartek, ta Eucharystia również była odprawiana w intencji uzdrowienia naszego synka. Lekarze zaproponowali dodatkowe szczegółowe badanie - cewnikowanie serca. W piątek po badaniu pani doktor przyszła z informacją, że wykluczono całkowicie diagnozę sprzed dwóch dni… Operacja jednak musiała się odbyć szybciej niż planowo, gdyż Tymek zaczął mieć poważne duszności. Termin pozostawiam bez komentarza: drugi dzień po Zesłaniu Ducha Świętego: Święto Matki Bożej Kościoła 25 maja 2015 r.
Zabieg w pierwszym momencie okazał się udany, natomiast w kolejnych dniach powstały poważne powikłania, które trwają do dziś. Planowano drugą operację w grudniu, ponieważ duszności cały czas występowały, aż do dnia w którym uczestniczyliśmy w Mszy św. przed obrazem Matki Bożej w Częstochowie w drodze na rekolekcje z o. Antonello w Łomiankach. Od tego czasu (niebawem minie rok) stan
Tymusia jest dobry, choć lekarze mówią o potrzebie drugiej operacji.

Wszystko w rękach naszego kochanego Ojca w niebie, który czuwa i wie co dla nas jest najlepsze.
Nie wiem co przyniesie kolejny dzień, ale pragnę zawierzać się i okazywać wdzięczność Świętej Rodzinie.

Nie wyobrażam sobie przeżycia tych niełatwych chwil bez modlitwy i wsparcia przede wszystkim mojego wspaniałego męża Wiesia, przyjaciół i Wspólnoty Świętej Rodziny, za których codziennie dziękuję Świętej Rodzinie. To niesamowite czuć w sposób duchowy i fizyczny moc modlitwy innych.

Chwała Panu!!!

wtorek, 1 listopada 2016

Kuba w oczach Kasi...

Kuba zmarł 29.02.2016 r. - w taki dzień, który przydarza się czterokrotnie rzadziej niż wszystkie inne dni. Można by więc pomyśleć, że pamięć o nim będzie czterokrotnie rzadsza. Ale taka matematyka nie jest bliska Panu Bogu... On właśnie w takich sytuacjach wkracza i zmienia naszą ludzką optykę. Pamięć o Kubie, głoszoną przez jego żonę Kasię, można by uznać za czterokrotnie bogatszą niż pamięć o niejednym człowieku żyjącym na ziemi..... :) 
Zapraszam do wysłuchania pięknego świadectwa... o życiu po śmierci najbliższej osoby, o łaskach jakimi Pan Bóg obdarza rodzinę Kasi, o żywej pamięci Taty i Męża żyjącej w ich domu rodzinnym.... 

CZĘŚĆ 1 (TUTAJ)
CZĘŚĆ 2 (TUTAJ)
CZĘŚĆ 3 (TUTAJ)
CZĘŚĆ 4 (TUTAJ)


niedziela, 30 października 2016

Oto Matka Twoja...

Pierwsze spotkanie ogniska rybnickiego w nowym "roku szkolnym" odbyło się dzisiaj. Było gwarno i tłumnie czyli typowy dla spotkań rodzinnych rozgardiasz. Na szczęście na czas konferencji dzieci zostały "zaopiekowane" przez brygadę z dyżuru "opieki nad dzieckiem", który to nowy dyżur miał dzisiaj swoją inaugurację oraz niezawodnych wolontariuszy. Kiedy dzieci nie plątały się pod nogami dorośli mieli szansę wyciągnąć coś dla siebie ze wspaniałej (jak zawsze) konferencji Księdza Rafała. Konferencja w zapisie wideo niedługo będzie dostępna na stronie ognisk więc będzie można ją przesłuchać jeśli ktoś nie miał okazji być osobiście. Podczas konferencji Ksiądz opowiadał zabawną historię, która przydarzyła mu się u jednej z rodzin, gdzie był gościem. Kiedy opowiadał jakie emocje towarzyszyły mu gdy usłyszał wypowiedziane w stosunku do siebie, nawet jeśli omyłkowo, słowo "Tatusiu", pomimo komizmu sytuacji, poczuliśmy wagę tego słowa. Poczuliśmy również jak Pan Bóg, w trwającym wciąż roku miłosierdzia, bardzo czeka na te słowa z naszych ust. Przecież On robi dosłownie wszystko aby nas o swojej miłości przekonać. Wciąż nas zachęca i zaprasza aby się do niego przytulić i powiedzieć o swojej niemocy, a wtedy On sam wszystko za nas zrobi. Mimo, iż mamy już wiele lat i doczesny świat uważa nas za bardziej lub mniej dorosłych, przed Panem Bogiem jesteśmy jak dzieci. Dzieci, które w ciemności szukają ręki Tatusia aby poczuć się bezpiecznie... dzieci, które pokonując trudności biegną do Tatusia aby usłyszeć "jestem z Ciebie dumny", mimo iż zapewne w tym dziecięcym sukcesie była większość wkładu Ojca.... dzieci, które otrzymawszy złą ocenę trochę się boją czy powinny o tym Tatusiowi powiedzieć, czasem nawet uciekają się do wybiegów i uników, ale w ostatecznym rozrachunku, nawet otrzymawszy napomnienie, zapewniane są o ojcowskiej miłości względem siebie. Taki jest nasz Pan Bóg... Ojciec doskonały... nasz Tatuś.... oczekujący na nasze radości i smutki... gotowy przytulić i pocieszyć, a także miłosiernie napomnieć jeśli przytrafia nam się upadek.  

To jest droga ostateczna: zawsze z Bogiem, także w naszych słabościach, także w naszych grzechach. Nigdy nie wybierajmy drogi prowizorycznej. To nas zabija. Wiara jest wiernością ostateczną, jak wiara Maryi.
  
Aby nas przekonać o swojej miłości Pan Bóg dał nam własnego Syna na zbawienie naszych dusz. Dał nam Matkę, cichą i pokorną Maryję, z różańcem w ręku wskazującą nam właściwą drogę. Maryję, przychodzącą i osłaniającą to, co w nas najsłabsze i najbardziej kruche. Obecność Matki Bożej w naszym życiu była dziś głównym tematem świadectw. Okazuje się, że każdy z nas może zaświadczyć o obecności Matki Bożej w naszym życiu, bo Ona działa w sposób konkretny i wręcz namacalny. Trzeba tylko mieć otwarte oczy i wiarę. Matka Boża przemawia do nas na różne sposoby... poprzez pozostawione na parapetach lub widniejące za instrukcją mycia rąk wizerunki... poprzez daty narodzin naszych dzieci... poprzez wlanie pokoju w serca ludzi przeżywających sytuacje kryzysowe, gdzie w naszym ludzkim rozumieniu, pokój serca jest ostatnią z emocji jaką powinniśmy czuć.  

Dziękujemy wszystkim za piękne świadectwa i za wspólną modlitwę.

Błogosławiona Maryjo Dziewico z Fatimy, z odnowioną wdzięcznością za Twoją matczyną obecność łączymy nasze głosy z głosami wszystkich pokoleń, które nazywają Cię błogosławioną. Podziwiamy w Tobie wielkie dzieła Boga, który nigdy nie przestaje pochylać się miłosiernie nad ludzkością, dotkniętą złem i grzechem, aby ją uleczyć i zbawić.  (Franciszek, Dzień Maryjny z Roku Wiary)

Niedługo postaram się pokazać nasze spotkanie w obrazach. Zachęcam również serdecznie do podzielenia się swoimi przemyśleniami z dnia skupienia :) 

Z Panem Bogiem!   

środa, 26 października 2016

Wspólnota to jest siła...

O tym, że Matka Boża opiekuje się nami najczulej i najpiękniej pisałam i mówiłam już nie raz. Często daje nam dowody swojej obecności w naszym życiu i są to dowody zarówno subtelne i lekkie jak muśnięcia motyla jak i te oczywiste i konkretne. Szpital w którym byłyśmy z Alicją jest szpitalem doskonałym, pełen fachowców światowej klasy a także zwyczajnych dobrych i pomocnych ludzi. Jako że Centrum jest światowe to nie ma w całym szpitalu żadnych symboli religijnych. Nigdzie nie ma krzyża, nie ma kaplicy ani szpitalnego kapelana, który przyszedłby z Panem Jezusem. Ponieważ przejść z chorzowskiego szpitala nie da się tak szybko zapomnieć to i Ala i ja byłyśmy bardzo zdenerwowane i zestresowane całą sytuacją. Siedząc przy łóżku Ali wyciągnęłam z torebki różaniec i zaczęłam się modlić. Leżąca na łóżku obok osoba zaproponowała wspólną modlitwę. Osobą tą była siostra zakonna z którą modliłyśmy się najpierw wspólnie, potem za siebie wzajemnie a następnie w duchu dziękczynienia. 
Kiedy siostra wyszła ze szpitala nas przeniesiono na inną salę. Podeszłam do umywalki umyć ręce i za instrukcją mycia rąk zobaczyłam wystające rożki. Pociągnęłam za te rożki i oto moim oczom ukazał się taki widok...
Ktoś schował obrazeczki za instrukcją ale my wyjęliśmy je na zewnątrz i cieszyliśmy się takim wspaniałym wyrazem obecności naszej Matki wśród nas. 

Dziękujemy Wam wszystkim za modlitwę. Ponieważ brakuje mi słów to zapewniam Was wszystkich że codziennie modlimy się na różańcu za wszystkich naszych dobroczyńców. Dzięki Wspólnocie (a konkretnie Ewie i Tomkowi, rodzinie z ogniska warszawskiego) trafiliśmy do tego szpitala. Czuliśmy modlitwę Wspólnoty czyli każdego z Was każdego dnia. Agata i Piotr, rodzina z ogniska warszawskiego, dbali o nas jak najbliższa rodzina. Kochani.... dziękujemy Panu Bogu za to, że nas do tej Wspólnoty powołał. Wspólnota to jest siła.... siła modlitwy...  a Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.(Mt. 18, 19-20)

Operacja przeszła wspaniale. Nie ma żadnych dodatkowych komplikacji, musimy jednak uporać się z tymi które już nastąpiły w wyniku braku umiejętności poprzedniego zespołu operacyjnego. Wierzymy jednak, że Pan Bóg wyciągnie z tych trudności konkretne dobro. Niech Pan Bóg będzie uwielbiony we wszystkim co nas spotyka... i  w tych dobrychtych trudniejszych doświadczeniach.

Chwała Panu!

poniedziałek, 17 października 2016

Wielka Pokuta...

Oto stoję u drzwi i kołaczę... tymi słowami Ksiądz Glas rozpoczyna swoją konferencję. Konferencję bardzo mocną i bardzo konkretną. Mówiącą o tym, że żyjemy w czasach apokaliptycznych, o tym, że nasz świat nie zaprzeczył chrześcijaństwu, on je odrzucił.... 
o usprawiedliwianiu grzechów 
o możliwościach i sposobach działania szatana
o Wielkiej Próbie, 
o czasach Wielkiej Konfrontacji   
o tym, że szatana najbardziej determinuje fakt, że My jeszcze mamy szansę się zbawić a on już nie...  dlatego zrobi wszystko aby nasze życie doprowadzić do piekła. Zło jest mocne, ale jest potężniejsze tylko od człowieka, ale nie od samego Boga...

Posłuchajcie bo naprawdę warto!
 
Konferencja Księdza Piotra Glasa (TUTAJ)  
Konferencja Ojców Antonello i Henrique (TUTAJ)
 
Zapraszam również do przesłuchania i przemyślenia słów Narodowego Egzorcyzmu. O jego sile i wielkości oraz potrzebie tego egzorcyzmu w naszym narodzie niech zaświadczy fakt, że zanim powstał spaliły się dwa twarde dyski komputerów na których powstawał i technicy nie potrafili wyjaśnić z jakiego powodu...  

Narodowy Egzorcyzm (TUTAJ)

Zachęcam również, jeśli ktoś ma więcej czasu, do przejrzenia pliku Wielka Pokuta na żywo. Jest to pięć godzin nagrania na którym można zobaczyć i posłuchać co działo się pomiędzy kolejnymi punktami tego spotkania. Obejmuje ona Konferencję Księdza Glasa, Mszę Świętą, Adorację i świadectwa oraz Narodowy Egzorcyzm

Wielka Pokuta Na żywo (TUTAJ

I już na zakończenie odsyłam Was do słów dwóch księży, Dominika i Michała, któzy zapraszali do uczestnictwa w Wielkiej Pokucie. Oczywiście zaproszenie jest już nieaktualne ale aktualne i ważne są słowa, które tam usłyszałam. Słowa, które uświadomiły mi jak ciężka jest walka z szatanem i jak należy się do niej przygotować. Serdecznie zachęcam do posłuchania!

Pokora i walka z szatanem (TUTAJ)

niedziela, 16 października 2016

Radio eM - Jaś i Małgosia....

Dzisiejsza audycja "Rodzinny podwieczorek" Kasi Widery-Podsiadło w Radio eM poświęcona została jednej z naszych rodzin. Jaś i Małgosia, rodzice szóstki dzieci, muzyk i matematyczka czyli logika i organizacja w połączeniu z artystyczną i wrażliwą duszą - to połączenie doskonałe :) 
O nauczaniu domowym... o pasjach... o sposobie spędzania wolnego czasu i poszukiwaniu harmonii w rodzinie wielodzietnej... 
Posłuchajcie sami...  
Część 1 (TUTAJ)
Część 2 (TUTAJ)
Część 3 (TUTAJ)
Część 4 (TUTAJ)

piątek, 14 października 2016

30 lat...

11 X 1986 r. ks. Biskup K. Majdański jako biskup szczecińsko-kamieński powołuje Wspólnotę Świętej Rodziny(Pia unio Sanctae Familiae). 
Od tego dnia minęło 30 lat.
Dziękując Panu Bogu za taki piękny Jubileusz prośmy Go również o wszystkie potrzebne Wspólnocie łaski. Aby mogła się nadal rozwijać, skupiać coraz to szersze grono kapłanów i osób świeckich konsekrowanych oraz świadczyć o pięknie i wyjątkowości tego, co się w słowie RODZINA zawiera. 
Prośmy również o zdrowie i wszystkie potrzebne łaski dla współzałożycielki Wspólnoty, dr. Moniki Wójcik, która wraz z Ks. Majdańskim tworzyła ją od podstaw. Niech dobry Pan Bóg obficie Matce błogosławi! 


W 1999 r. Wspólnota Świętej Rodziny zostaje przekształcona w Instytut świecki życia konsekrowanego. Instytut pragnie być odpowiedzią na wołanie Kościoła o posługę różnych stanów wobec rodziny. Składa się z dwóch Kręgów: męskiego (kapłani, kandydaci do kapłaństwa i mężczyźni świeccy konsekrowani) i żeńskiego. Kręgi te są autonomiczne, łączy je wspólny charyzmat i apostolstwo. Instytut został powołany po to, by służyć niesieniu prawdy zamysłu Bożego o małżeństwie i rodzinie. Jest to wspólnota osób całkowicie oddanych Panu Bogu przez śluby rad ewangelicznych, przeżywających swoją konsekrację jako zaproszenie do obecności w świecie. Członkowie instytutu nie noszą habitów, nie żyją za klauzurą, podejmują zwykłą pracę zawodową. Starają się być w codziennym życiu świadkami Bożej Miłości a także pragną być przede wszystkim obecni pośród rodzin i im służyć. Zarówno Instytut jak i Wspólnota są wotum wdzięczności za cudowne ocalenie Arcybiskupa a także innych kapłanów z obozu koncentracyjnego w Dachau w czasie II wojny światowej, o czym dokładniej pisze Ksiądz Majdański w książce „Będziecie moimi świadkami”.
Charyzmatem Wspólnoty jest naśladowanie Św. Rodziny w naszej zwykłej, rodzinnej, nierzadko trudnej, codzienności. 


                                    Rodzino Święta, oddajemy się Tobie...

czwartek, 29 września 2016

...

Nadal potrzebna jest modlitwa w intencji pani Grażyny, siostry naszej Ludwiki. Rozpoczyna ona trudną drogę po zdrowie. Wspierajmy obie siostry modlitwą różańcową, która w miesiącu październiku jest nam szczególnie bliska... 
 
Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko.... 

środa, 28 września 2016

Pan Bóg wszystko zmienił w naszym życiu...

Nasza historia na pewno nie jest urzekająca (poza końcówką :))
jest nawet nieco nudna 
ale prawdziwa..
Kasia z Radia eM zaprosiła nas do opowiedzenia naszej historii. 
Jeśli chcecie - posłuchajcie... 

Część 1 (TUTAJ)

Część 2 (TUTAJ)

Cześć 3 (TUTAJ)

Pan Bóg wszystko zmienił w naszym życiu...
Chwała Panu!

piątek, 23 września 2016

WIELKA POKUTA...

W styczniu tego roku, po ogłoszeniu roku 2016 rokiem Miłosierdzia Bożego, Ania zwróciła uwagę, że Jezus do siostry Faustyny tak powiedział: „Kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, musi przejść przez drzwi sprawiedliwości mojej”. Dwa atrybuty Boga - Sprawiedliwość i Miłosierdzie - są pokazane w tym zdaniu. Czy po zakończeniu roku Miłosierdzia Bożego przyjdzie czas na Jego Sprawiedliwość? (...) W świetle wydarzeń które obecnie dzieją się w Polsce, niesamowitej walki duchowej,  widzimy jak bardzo nasza Ojczyzna potrzebuje świadków, których tarczą jest nieugięta wiara a mieczem - modlitwa i ofiara. Jestem pełna nadziei, że nie zawiedziemy. Modlitwą, pokutą, różańcem, postem, pielgrzymowaniem a przede wszystkim trwaniem w wierności Bogu i jedności, będziemy mieli udział w wielkich zwycięstwach Bożych w naszej Ojczyźnie, ale przez to również w naszej Wspólnocie, w naszych rodzinach, w naszych chorobach.

Choć słowa te padły wiele miesięcy temu, kiedy nawet jeszcze mowy nie było o Wielkiej Pokucie, to myślę, że są bardzo adekwatne w kontekście tego wydarzenia o którym wspomniałam we wcześniejszym poście a do którego chcielibyśmy Was wszystkich serdecznie zachęcić. 

W naszym kraju nie brakuje napięć, podziałów, trudności, wzajemnych oskarżeń. Czy nie mamy wrażenia, że coraz więcej w nas zniechęcenia, złości, zawiści? Wiele osób żyje w lęku, w depresji, niepewności. Są to w dużym stopniu konsekwencje grzechów, które popełniliśmy, my i nasi przodkowie.(...) Konieczne jest zwrócenie się do Boga, by On nas oczyścił, uleczył, rozwiązał wewnętrzne pęta zła. (...) Jesteśmy narodem grzeszników. Chodzi o to, aby ten fakt uznać, wyznać, prosić o przebaczenie i uwolnienie od społecznych skutków grzechów nagromadzonych w nas. (Gość Niedzielny, nr. 38)
  
Zapraszamy więc 15 października na Jasną Górę gdzie odbędzie się "Wielka Pokuta".  Spotkanie poprowadzą ojcowie Antonello Cadeddu i Henrique Porcu misjonarze z Brazylii oraz ks. Piotr Glas. Mszę Świętą będzie celebrował Jego Ekscelencja ks. abp. Stanisław Gądecki. 
Wszystkie informacje dostępne są na stronie http://www.wielkapokuta.pl/

ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI I NAD CAŁYM ŚWIATEM...

poniedziałek, 19 września 2016

Apel...

Kochani, nasza Siostra Ludwika, która zawsze radośnie i sumiennie służy nam wszystkim swoją pracą i modlitwą, teraz potrzebuje naszego wsparcia. Módlmy się do Jezusa Uzdrowiciela o łaskę zdrowia dla siostry naszej Ludwiki - Grażyny. Prośmy Ducha Świętego aby wszyscy lekarze leczący panią Grażynę byli otuleni Jego światłem. Módlmy się również o to, aby dobry Pan Jezus przeprowadził siostry, Ludwikę i Grażynę, przez wszystkie trudności trzymając je obie za rękę, a Matka Najświętsza aby dała im pokój i siłę. 

Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko.... 

niedziela, 18 września 2016

Coroczna Pielgrzymka Rodzin do Łomianek....

Wczoraj, czyli 17.09.2016 r. odbyła się coroczna Pielgrzymka Rodzin do Ikony Świętej Rodziny w Łomiankach. Każdego roku przybywamy do Łomianek aby razem z innymi rodzinami podziękować Świętej Rodzinie za to, że zgromadziła nas wszystkich razem we Wspólnocie, w której możemy wzrastać duchowo, czerpać ze świadectw innych rodzin i przede wszystkim razem się modlić. Z roku na rok czujemy się tam coraz bardziej "u siebie".  Dzieci mają w tym dniu swoją Olimpiadę a dorośli czas na wysłuchanie słów, które czasem zostają w sercach na cały kolejny rok a czasem wręcz na caŁe życie.

To takie miejsce, gdzie przemawiają do nas również osoby, które już niestety nie mogą towarzyszyć nam ciałem. Dotychczas w ten sposób towarzyszył nam Ojciec Arcybiskup Kazimierz Majdański, teraz dołączył również do niego Ksiądz Dariusz, a ja osobiście pamiętam jeszcze w tym miejscu Kubę, który wraz z Kasią dwa lata temu składał piękne świadectwo w tym miejscu. Tak to jest, że kiedy czyjeś życie się kończy, to pamiętamy więcej szczegółów... mocnej wsłuchujemy się we wspomnienia a wypowiedziane słowa mają większą wagę. Było więc słowo naszego Ojca... było wspomnienie Księdza Dariusza... było wiele innych słów, nie mniej cennych i ważnych. Dla ubogacenia naszego rodzinnego wzrastania w Chrystusie, słowo wygłosiła Matka dr. Monika Wójcik oraz Ksiądz Rafał w homilii. Mogliśmy również wysłuchać ważnej konferencji o tożsamości, także w kontekście nas samych - którą wspaniale wygłosił Ksiądz Jarosław. 

Coroczna fanteria była w tym roku niezwykle bogata. Różniła się od innych fanterii tym, że dzięki sponsorom, wypełniona była w dziewięćdziesięciu procentach bardzo wartościowymi książkami. Jako, że była celowana głównie w dorosłych uczestników pielgrzymki, dzieci na osłodę otrzymywały naklejki a czasem trafiły się nawet jakieś kredki czy kolorowanki:) Mogę pochwalić się moimi zdobyczami, ale gdyby ktoś chciał pokazać swoje to zachęcam serdecznie (mail na pasku obok).
 
Najważniejszymi punktami tej pielgrzymki są zawsze: Adoracja Najświętszego Sakramentu, Msza Święta podczas której rodziny oddające się w opiekę Matce Bożej lub całej Najświętszej Rodzinie składają swoje zobowiązanie, oraz świadectwa. W tym roku świadectwa były niezwykle zróżnicowane. Jedno z nich dotyczyło osoby Księdza Darka, kolejne było młode małżeństwo, które podzieliło się pierwszymi wisełkowymi wrażeniami, inne osoby zaś mówiły o Światowych Dniach Młodzieży.  Było też poruszające świadectwo Michała, który razem z Maćkiem Bodasińskim i Lechem Dokowiczem są pomysłodawcami Wielkiej Narodowej Pokuty, na którą zapraszają wszystkich Polaków do Częstochowy w dniu 15 października. Dla wszystkich zainteresowanych, temat ten będzie przez nas rozwinięty w najbliższym czasie na tym blogu, więc zapraszamy serdecznie bo to naprawdę ważne wydarzenie. 
 
Był wspólnie spędzony czas... pyszne jedzonko, wspaniałe ciasta i rozmowy, którym nie było końca...


 
Mieliśmy też w tym dniu wyjątkowego gościa:) Była z nami wspaniała poetka i autorka wielu książek dla dzieci i nie tylko, felietonistka, malarka, autorka tekstów i muzyki do nich- patriotka - pani Lusia Ogińska. Informacje o poetce można znaleźć TUTAJ i serdecznie ZACHĘCAM do zapoznania się z nimi,  ale ja chciałabym napisać kilka słów o Lusi niejako prywatnie. Sympatyzuje ona i jej rodzina z naszą wspólnotą, a przejawem tej sympatii jest poetycko napisana książeczka pt. "Szyszełki z Wisełki", która również jest przez samą autorkę przepięknie zilustrowana. Każdy z nas - członków wspólnoty - bywalców Wisełki, zaglądając do tej książeczki, rozpozna kochane przez nas, wisełkowe postaci.
  
Jako, że historia założonego przez naszego Ojca Instytutu Studiów Nad Rodziną zatacza nowe koło, Dyrektor owej Instytucji, ksiądz Jarosław, otrzymał od Lusi Ogińskiej wspaniały prezent na "nową drogę":) Jest nim piękny portret Arcybiskupa Kazimierza Majdańskiego, stworzony w 2008 r. przez krakowską portrecistkę, panią Monikę Malinowską. Jak powiedziała Lusia, "Ojciec Majdański powinien dopilnowywać spraw Instytutu będąc na miejscu a nie w prywatnych rękach", tak też postanowiła oddać portret i za ten dar oraz za przepiękny wiersz o naszym Ojcu, jako cała wspólnota, serdecznie DZIĘKUJEMY! 

Tam Józef Święty ramiona otwiera,
tam już nie cierpisz… nic nie boli teraz. 
(Śp. Księdzu arcybiskupowi Kazimierzowi Majdańskiemu)

Boskim wyrokiem piach w klepsydrze zastygł…
W motylim drganiu dusza ulatuje
do światła, w niebo, do jedynej prawdy,
gdzie Cię Rodzina Święta wypatruje.

O! Męczenniku pomódl się za nami,
gdy tu będziemy Twoimi świadkami!

Bez słów pożegnań odszedłeś w milczeniu...
Tam skąd wołała tajemnica Boża,
gdzie Cię czekano w miłości, w stęsknieniu,
z błogosławieństwem czekał Michał Kozal!

O! Męczenniku pomódl się za nami,
gdy tu będziemy Twoimi świadkami!

Piasek w klepsydrze łez już nie odlicza,
zmęczone serce już się nie zawaha,
bez śmiertelnego lęku tam kaplica,
gdzie krew zakrzepła na kamieniach z Dachau…

O! Męczenniku pomódl się za nami,
gdy tu będziemy Twoimi świadkami!

Lusia Ogińska
 
 Kończąc, tę nieco przydługą relację, chciałam zacytować słowa Księdza Dariusza, wypowiedziane przez Niego w 2015 r...
"Duch Święty chce docierać do Waszych serc tam, gdzie będziecie. Tam, gdzie będziecie będzie Wisełka, tam będzie Trzęsacz, tam będzie Duch Nazaretu.
(...)Jesteśmy na skale i czerpiemy poprzez Świętą Rodzinę z samego źródła. Z samego źródła miłości. I cieszę się bardzo, że w tym wszystkim uczestniczę."
 
Kochani, dzieląc się z Wami na koniec naszą rodzinną, wielką radością, że w tym wszystkim jest nam dane uczestniczyć, chciałabym głośno zawołać...
 
Niech będzie pochwalony Pan Jezus
i cała Najświętsza Rodzina! 
 
Czerpmy więc z samego źródła.... tak wiele jak tylko się da... :) 
 

niedziela, 11 września 2016

Ognisko...

Kolejny rok pracy nad rozwojem naszego życia małżeńskiego, rozwoju naszych wzajemnych relacji, relacji z naszymi dziećmi ale przede wszystkim rozwoju relacji z Panem Bogiem  można uznać za OTWARTY! 
Dzisiejsze ognisko odbyło się w ogrodzie u Jasia i Małgosi i dziękujemy im serdecznie za zaproszenie... za ich uśmiech i gościnność jaką zawsze nas otaczają. Moim subiektywnym zdaniem było super ... to był naprawdę fajny początek, fajnego (mam nadzieję) roku :) Większość obecnych była tego lata na rekolekcjach w Wisełce więc dzieliliśmy się owocami jakie te rekolekcje przyniosły w naszych rodzinach. Było trochę wesoło, trochę poważnie... ale najważniejsze, że czuliśmy, iż możemy podzielić się naszymi odczuciami, przemyśleniami i wnioskami w pełnej wolności i bez obawy oceniania przez innych. 
Za tydzień podsumowanie rekolekcji w Łomiankach. 
Szczęśliwej drogi dla wszystkich wyruszających na to spotkanie. 
Do zobaczenia :)