ale przede wszystkim radość ze wspólnego przebywania w swoim towarzystwie :)
no bo gdzie i z kim można sobie lepiej porozmawiać o Panu Bogu jak nie we Wspólnocie? :)
Dziękuję Panu Bogu za Wspólnotę każdego dnia. To dopiero tam poznałam i pokochałam Matkę Bożą. Najlepszą Matkę, która opiekuje się mną każdego dnia. Dziś mija dokładnie rok od narodzin Antosia. Czas ciąży wspominam jako trudny.. towarzyszyły mi różne lęki, samotność i rozczarowania... ale wszystko to oddawałam każdego dnia na różańcu Matce Bożej. Antoś narodził się szczęśliwie w dniu Święta Matki Bożej Różańcowej. Hania przyszła na świat w dniu, w którym szczególnie modlimy się do Matki Bożej Fatimskiej... w dzień objawień. Moje wszystkie dzieci powierzam Maryi i wiem, że się nie zawiodę. Bo Ona jest najprostszą i najpiękniejszą drogą do Jezusa!
Takie jest moje świadectwo oddania Matce Bożej... a może Wy macie również swoje doświadczenia? Jeśli tak... podzielcie się nimi... niech idą w świat... :)
Aż trudno mi uwierzyć, że oto trzeci raz kochani zachęcam i zapraszam Was do celebrowania Godziny Łaski. Matka Boża powiedziała...
"Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia , w południe obchodzono
Godzinę Łaski dla całego świata.Dzięki modlitwie w tej godzinie ześlę
wiele łask dla duszy i ciała. Będą masowe nawrócenia. Dusze zatwardziałe
i zimne jak marmur poruszone będą łaską Bożą i znów staną się wierne i
miłujące Boga. Jest moim życzeniem , aby ta Godzina była
rozpowszechniona. Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny Łaski.
Jeśli ktoś nie może w tym czasie przyjść do kościoła, niech modli się w
domu."
Przed nami kolejny rok, w którym mamy okazję do skorzystania z tej wspaniałej możliwości. Osobiście uważam, że całe grudniowe wyprzedaże, wszystkie błyskotki i światła najpiękniejszych hipermarketowych choinek nie są warte nawet jednej milionowej części, jaką niesie ze sobą ta jedna godzina w roku!
Jeśli zastanawialiście się kiedyś czy Matka Boża może zostać rewolucjonistką to przeczytajcie zamieszczone poniżej świadectwo :) Marysia P. postanowiła się z nami podzielić cząstką swojego życia aby pokazać nam jak Matka Boża jest cudowna! Zapraszam Was do przeczytania...
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica! Chciałam opowiedzieć o spotkaniu w swoim życiu Żywego Boga przez ręce Naszej Cudownej Matki.
Wiara w moim życiu dziecięcym była taka raczej „niedzielna”. Chodziłam do Kościoła w niedzielę i Święta, ale Dzieckiem Maryji byłam bardziej ze względu na koleżanki niż z prawdziwego umiłowania do Matki Bożej. Mój tato zaczął pracować za granicą, a kiedy bywał w domu czułam się niepotrzebna i niedoceniona – byłam problemem. To wszystko spowodowało, że kiedy weszłam w młodzieńcze lata zachwyciłam się wolnością, poznałam smak wagarów i wszelakich używek, a przede wszystkim smak fizycznej miłości, która rekompensowała mi brak miłości w domu. W klasie maturalnej okazało się, że jestem w ciąży i był to pierwszy z cudów w moim życiu! Dzieciątko odeszło do Pana Boga zanim zdążyło się urodzić, ale zanim odeszło to sprawiło, że przestałam pić i palić, a z ojcem tego dzieciątka wzięliśmy ślub kościelny i staliśmy się rodziną. Po trzech miesiącach od ślubu zaszłam w kolejną ciążę i po dziewięciu miesiącach przyszedł na świat nasz synek – Igorek. Niestety nasze małżeństwo okazało się trudne. Pełne kłótni i nerwów zakończyło się w nienawiści. Zabraniałam mężowi i jego rodzinie kontaktów z synem i szukałam wciąż miłości w innych mężczyznach. Przy pierwszej sprawie sądowej o separację wraz z mężem wybaczyliśmy sobie wzajemnie i postanowiliśmy naprawić naszą relację. Ale chcieliśmy to zrobić sami, bez Pana Boga, i niestety się nie udało. Nasze szczęście przerwała moja zdrada. Odeszłam z innym mężczyzną a synkowi zabrałam prawdziwego tatę i uniemożliwiłam kontakt ojca z synem. Z tamtym mężczyzną żyłam przez dwa lata. Wtedy, kiedy chciałam już unieważnić ślub kościelny i układać sobie życie z nowym partnerem, mama tego mężczyzny powiedziała mi o nowennie pompejańskiej. Nie od razu zareagowałam na tą informację. Niedługo potem dowiedziałam się, że 8 grudnia jest taka specjalna godzina w której podczas modlitwy Matka Boża zsyła na świat zdroje łask! Podczas modlitwy w tej właśnie godzinie łaski postanowiłam odmówić modlitwę pompejańską. Po 10 dniach modlitwy Matka Boża zrobiła ogromną rewolucję w moim życiu. Maryja otworzyła mi oczy na ogrom zła jakie wyrządziłam różnym osobom w moim życiu, a przede wszystkim synkowi i jego ojcu. Zaczęłam okropnie płakać i w tym momencie zostało mi zabrane całe zauroczenie nowym partnerem a w moje serce została wlana taka miłość do mojego męża jakiej nigdy wcześniej nie czułam. Zrozumiałam jak smakuje czysta miłość z Hymnu Świętego Pawła – łaskawa jest, cierpliwa jest, nie pamięta złego. Zostałam przepełniona miłością Naszego Pana, którą przelałam na męża, synka, rodziców. Otrzymałam łaskę wybaczenia, to było niesamowite doznanie. W chwili gdy zdecydowałam się na spowiedź przyszło do mnie w nocy, we śnie, kilka złych duchów i straszyło mnie, że jeśli pójdę do tej spowiedzi to zostanę opętana. Wtedy nie byłam jeszcze świadoma, jak bardzo złe duchy są wściekłe, gdy już człowiek nie ma zamiaru im służyć i chce całkowicie oddać się Panu Naszemu! Poszłam więc do spowiedzi i od tego czasu zostałam całkowicie uwolniona od nienawiści, masturbacji, pornografii, całej nieczystości, uzależnień od internetu i okultyzmu, którego też w swoim życiu dotknęłam, nawet wraz z synkiem, gdy zabawiliśmy sie w halloween.Trafiłam na wspólnotę: ,,Trudnych Małżeństw Sychar” , przeczytałam książkę - ,,Ile jest warta Twoja obrączka” autorka – Anna Jedna , ukochałam Świętą Ritę i Świętą Monikę i zrozumiałam, że moje małżeństwo jest teraz dla mnie najważniejsze i tak jak te Święte Kobiety moją misją jest zawalczyć o Męża i o naszą rodzinę. Rozpoczęłam walkę, aczkolwiek zło upominało się o swoje, w trakcie dalszej modlitwy nowenną często budziłam się w nocy w ogromnym strachu i nie mogłam dalej spać. Często podczas modlitwy coś spadało, uderzało mi w okno ale nie ustawałam w modlitwie. Szatan zaatakował mnie jeszcze raz, wpędzając mnie w ogromne skrupuły. Bałam się przyjmować Pana Jezusa, bo wszędzie widziałam grzech ciężki. Z nogami jak z waty chodziłam na Eucharystie mimo, że do spowiedzi przystępowałam początkowo co drugi dzień. Każdy kto przeżył choć raz w swoim życiu skrupuły, wie jak to wygląda i trwało to co najmniej pół roku. Słuchałam kazań Księdza Piotra Glasa , Dominika Chmielowskiego, Piotra Pawlukiewicza oraz Sławomira Kostrzewy, przez które Pan Bóg ukazywał mi, że zło bije się o Nas każdego dnia, że to wszystko dzieje się naprawdę! W pewnym momencie trafiłam na cytat z Biblii „Cóż więc na to powiemy? Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?" (Rz, 8,31) i otrzymałam nieopisany pokój serca, że Pan Bóg jest mocniejszy od wszelkiego zła. Trafiłam wtedy do wspólnoty Świętej Rodziny, gdzie skierował mnie mój spowiednik, gdzie poznałam inne rodziny, które starają się żyć blisko Pana Boga. Moja wspólnotowa mama prosiła mnie, żebym zapisała się na rekolekcje w Wisełce, gdyż Pan Bóg działa przez ludzi. Byłam do tego przedsięwzięcia nastawiona sceptycznie, gdyż na tamten moment zaczynałam staż z Urzędu Pracy i nie zapowiadało się abym dostała urlop i miała środki na taki wyjazd. Ku mojemu zdziwieniu, Pan Bóg załatwił i czas wolny i pieniądze i dzięki temu wyjazdowi otrzymałam ogrom spokoju i wiele łask. Po powrocie wstąpiłam także do Sycharu, do którego wcześniej tylko internetowo należałam. Poznałam tam wspaniałych ludzi, którzy walczą o swoje małżeństwa mimo, że po ludzku to nie ma sensu. W moim przypadku również tak to wygląda, ale otrzymałam odpowiedź z Nieba, że po prostu trochę to potrwa, ale nigdy nie mam się poddawać. Przecież Pan Bóg pragnie połączyć każde sakramentalne małżeństwo, każdą rodzinę. Pragnie szczęścia i miłości, życia w obfitości dla każdego z nas. Jednak bez cierpienia, bez Krzyża nie ma prawdziwej miłości i nie ma zbawienia. Każde przyjęcie naszego Krzyża z miłością i połączenie go z Krzyżem naszego zbawiciela jest dla nas czymś wspaniałym. Nie ma na świecie takiego zła, z którego Pan Bóg nie potrafi wyciągnąć dobra. Otrzymałam łaskę i odmówiłam trzy nowenny pompejańskie, za uzdrowienie syna (zaczął jeść i jest grzeczniejszy), za siebie o uwolnienia od skrupułów i za męża o łaskę nawrócenia. Ze skrupułów zostałam uwolniona, gdy w Święto Wniebowzięcia Matki Bożej 15 sierpnia oddałam sie Matce Naszej według nabożeństwa Świętego Ludwika Marii Grignion de Montfort. Co do odmówienia 3ciej nowenny w intencji męża czekam na łaskę, ale czuje, że teraz potrzebna jest moja wiara i cierpliwość, której się uczę. Czuję, że mój mąż i małżeństwo, moja rodzina, są w rękach Naszej Ukochanej Mamy. Chwyćcie się Płaszcza Naszej Najdroższej Pani, Ona zawsze chce być blisko, tylko chwyćmy za różaniec, powierzmy jej nas, nasze rodziny i problemy, już Matka najpiękniej się Nami zaopiekuje.
Dzisiejsze czytanie mówi „Szukajcie Pana, gdy się pozwala
znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko!”
Powolutku wkraczamy w miesiąc październik. Miesiąc, w którym
modlitwa różańcowa staje się nam jeszcze
bliższa niż zwykle. Jednak październik tego roku jest jeszcze bardziej
wyjątkowy… jeszcze bardziej maryjny i jeszcze bardziej różańcowy. Rok
2017 jest bowiem rokiem jubileuszowym. W tym oto roku mija dokładnie sto lat od objawień w
Fatimie i sto czterdzieści lat od objawień w Gietrzwałdzie. Maryja, w każdym z objawień, wzywa do odmawiania różańca. To jest nasz ratunek.
07 października wydarzy się kolejna wielka inicjatywa pomysłodawców Wielkiej Pokuty,
jaką jest RÓŻANIEC DO GRANIC.
Zapewne wszyscy już o tym słyszeliśmy. Zamysłem organizatorów jest otoczenie Polski modlitwą różańcową, od Bałtyku aż do Tatr, aby ochronić świat przed zagładą. Wszyscy mamy takie odczucie, że granica ludzkiej moralności i etyki jest sukcesywnie przesuwana. Trzeba nam się modlić o nawrócenie, o pokój na świecie, o zatrzymanie islamizacji świata. W powyższej audycji organizatorzy podają wiele świadectw o sile modlitwy! Są to wydarzenia z historii naszego kraju, o których nie mamy pojęcia a które świadczą jednoznacznie, że siła modlitwy już niejeden raz ochroniła nasz kraj! Różaniec do granic jest inicjatywą twórców Wielkiej Pokuty, która
zgromadziła w Częstochowie wielką rzeszę ludzi. Oni sami mówią o tym, że Wielka Pokuta była wyjątkowym
wydarzeniem ale nie można spoczywać na laurach... trzeba iść dalej. Kolejnym krokiem po nawróceniu i pokucie jest właśnie
gorliwa modlitwa. Wszystkiego o różańcu do granic możemy się dowiedzieć z powyżej zamieszczonej audycji radiowej.
Posłuchajcie bo warto!
A następnie zapisujcie się i módlmy się wspólnie...
Kończą się powoli turnusy wisełkowe... kończą się także powoli inne nasze wyjazdy wakacyjne... cóż rzec... kończą się wakacje i nie ma na to rady...:) Za kilka dni nasze pociechy ruszą na nowo do szkół a my, rodzice, będziemy musieli sprostać wszelkim zadaniom i zajęciom dodatkowym. Większość z nas na nowo podejmie niepłatną i wymagającą pracę, jaką jest osobisty kierowca naszych nieletnich ;) Apropos pociech, z wielką radością wraz z Anią M utuliłyśmy dzisiaj w ramionach małego Ludwika, który okazał się jednakowoż zupełnie niewzruszony i przespał całą wizytę snem sprawiedliwego, co zresztą widać na dołączonym zdjęciu ;) Ludwik już w łonie mamy oddany został pod opiekę Maryji i pod patronat Jej wielkiego wielbiciela, jakim był Ludwik Maria Grignion de Montfort, autor Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryji Panny. Ta miłość do Matki Najświętszej wpisuje się pięknie w jutrzejsze święto Matki Bożej Częstochowskiej. Słowo Ojca na ten dzień jest wyjątkowo wstrząsające: -„ A może pozwolicie, że będę jakby za mało pokorny, ale bardzo wdzięczny wobec Matki Najświętszej, bo chcę opowiedzieć, że przez wszystkie lata mojej kapłańskiej i biskupiej posługi wszystko robiłem, co mogłem, aby w dzisiejsze święto być na Jasnej Górze. Dlaczego? Bo po więzieniu włocławskim i lądzkim przyszli po nas dziś, w Jej święto, by wywieźć do straszliwego obozu Sachsenhausen. Dawne czasy, bardzo dawne, rok 1940. I stało się, że nie zostały spełnione plany tych, którzy aresztowali. Dziś jeszcze żyję i świadczę. Świadczę także o tym, o czym także dziś komuś chciałem przypomnieć, ale niepotrzebnie, bo przeczytał to w książce: Gdy były najstraszliwsze dni okrutnych doświadczeń w Dachau, jawiła się nie wiem, czy Jasna Góra, czy jakiś witraż, raczej to ostatnie... Wiedziałem jedno, że jeżeli nie uratuje Ona, nikt nie uratuje. Wybaczcie, że dziś o tym mówię, tyle lat po tamtym wydarzeniu, gdy przyszli, by młodego polskiego seminarzystę, który kończył studia seminaryjne, oderwać od ołtarza Krzyża Świętego w świątyni lądzkiej w czasie szóstej czy siódmej Mszy Świętej, do której służył, bo przecież koncelebry wtedy nie było. Zabrano go wtedy może po to, by wrócił. By wrócił nawet na dzisiejszy jeszcze dzień, dzień wielkiej radości, wielkich godów, bo tu podejdziecie za chwilę niewielką, by zawrzeć z Nią wiekuiste przymierze. Amen.” (Rekolekcje Rodzin w Wisełce, 1999-08-26-konferencja)
Zapraszam Was serdecznie do uczestnictwa w jutrzejszych obchodach, które są wyjątkowe bo to Jubileusz 300-lecia Koronacji Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Jeśli nie osobistego, to za pośrednictwem internetu na stronie Sanktuarium TUTAJ.
Korzystając również z okazji, chciałam złożyć najlepsze życzenia Wojtusiowi N, który to jutro właśnie kończy całe dwa latka! Niech Matka Najświętsza otula całą Waszą rodzinkę swoją macierzyńską opieką :)
Naprzeciw siebie stoi zło tego świata i jego zbawienie. Środkami zbawienia są pokuta, modlitwa, poświęcenie świata i Kościoła sercu Maryi" (J.Kentenich 1944)
Miesiąc maj jest nierozerwalnie związany z Maryją. Wszędzie odbywają się majówki i słychać piękne maryjne pieśni i litanie. W tym roku, stulecie objawień fatimskich, dodatkowo wzmocniło obecność Matki Bożej w naszych Kościołach i domach. Na ostatnim płomyku, również związanym z Maryją, Ludmiła przyniosła ze swojej parafii ulotki, których treścią chciałabym się z Wami podzielić.
Odczytuję raz jeszcze fatimskie orędzie, z drżeniem serca, widząc jak wiele ludów i społeczeństw - jak wielu chrześcijan - poszło w przeciwnym kierunku, aniżeli ten, jaki wskazuje Maryja... Grzech zadomowił się na dobre w świecie, negacja Boga szerzy się poprzez ideologię, zamysły i plany istot ludzkich. Ale z tego właśnie powodu ewangeliczne wezwanie do pokuty i nawrócenia, wyrażone w orędziu Matki, pozostaje wciąż aktualne. Jest jeszcze bardziej aktualne niż 100 lat temu. Jest jeszcze bardziej naglące....(Jan Paweł II, Fatima 1982)
Cóż my możemy ofiarować Matce Bożej?
"Udowodnijcie mi, że mnie naprawdę kochacie... przynoście mi pilnie wasze ofiary do skarbca łask. Wtedy będę chętnie przebywać wśród was i rozdzielać obfite dary i łaski."(Szensztat 1914)
Nasze małe ofiary, tzw "wkłady do kapitału łask" są jak woda, którą słudzy w Kanie napełnili stągwie, to dowody naszej miłości.
Stągiew można napełnić wszystkim, co wydaje się Tobie wartościowe i cenne
cierpienie, które przygniata
pracę, wiernie wykonywane obowiązki
wysiłki w dążeniu aby być lepszym
modlitwę, post, umartwienie,
pomoc okazana drugiemu człowiekowi,
zawierzenie Maryi w modlitwie swojego życia i wszystkich jego kłopotów, trudności i radości...
Nie myśl o czymś nadzwyczajnym, lecz o czymś zwykłym, konkretnym z Twojego życia. Maryja poprosi wtedy Jezusa i Twój mały dar zamieni się w skarb gromadzony w niebie.
Jak mówi Jan Paweł II "Maryja przychodzi ciągle do ludzi jako pielgrzymująca Matka Boga, by mogli doświadczyć Jej matczynej miłości. Nasz Kościół potrzebuje ożywienia wiary i apostolskiego działania.
Co to znaczy poświęcić się Maryi?
Dzisiaj to właśnie Was Chrystus wyraźnie prosi, byście"wzięli Maryję do sibie", przyjęli Ją do "waszych dóbr", aby od Niej, która "zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu (Łk. 2,19) uczyć się wewnętrznej dyspozycji słuchania oraz postawy pokory i hojności, które wyróżniały Ją jako pierwsza współpracownicę Boga w dziele zbawienia. To Ona, pełniąc swą matczyną posługę, uczy was i formuje aż Chrystus ukształtuje się w was w calej pełni.
"Totus tuus" W moim życiu nieustannie doświadczałem skutecznej i pełnej miłości obecności Matki Pana.
Maryja jest Matką Łaski Bożej. Zawierzcie się Jej z pełną ufnością a zajaśniejecie pięknem Chrystusa! Otwarci na powiew Ducha stańcie się nieustraszonymi apostołami, zdolnymi rozprzestrzeniać wokół was ogień miłości i światło prawdy. W szkole Maryi odkryjecie konkretne zadania, których Chrystus od was oczekuje, nauczycie się stawiać Go na pierwszym miejscu w waszym życiu, ukierunkowywać na Niego myśli i działania
(Jan Paweł II)
Codzienny, mały akt oddania się Matce Bożej
O Pani Moja i Matko moja
Tobie poświęcam się całkowicie.
Ofiaruję Ci dzisiaj mój wzrok, mój słuch,
moje usta, moje serce,
całego siebie bez żadnych zastrzeżeń.
A jeżeli już do Ciebie należę o dobra Matko,
to proszę Cię, strzeż mnie, jako Twojej własności
i Twojego dobra.
Amen.
Zachęcam Was serdecznie do odsłuchania homilii wygłoszonej dla uczestników Forum Charyzmatycznego w Szczecinie, 19 maja 2017 r. przez Księdza Piotra Glasa. Jak mówi Ksiądz "Maryja już nie milczy... Ona płacze...
Maryja pierwszą charyzmatyczką Kościoła... posłuchajcie... bo warto...
W sobotę minie sto długich lat od pierwszych objawień Matki Bożej, która ukazała się trójce dzieci na krzewie w Cova da Iria.
W sobotę minie sto długich lat a ludzkość jakby dopiero przeciera oczy i zaczyna coraz szerzej wspominać, że oto tam właśnie Matka Boża zostawiła nam konkretne wskazówki na życie. Jedną z nich jest bez wątpienia nabożeństwo pięciu pierwszych sobót miesiąca, o którym wspominaliśmy już wcześniej i o którym wspominał Ksiądz Rafał podczas ostatniej konferencji.
Siostra Łucja podkreśla, że nabożeństwa pierwszych sobót pragnie sam
Bóg. Maryja nie zwraca się z własną prośbą, lecz przekazuje wolę Boga:
„Bóg pragnie ustanowić” takie nabożeństwo. Przyjmując te słowa z
dziecięcą prostotą, możemy jedynie tak jak Łucja na pytanie o
uzasadnienie tego nabożeństwa odpowiedzieć: „Bóg go pragnie”.(Ks. Czapla)
21 maja, we wszystkich kościołach zostanie odczytana odezwa Episkopatu Polski wzywająca do podjęcia orędzia fatimskiego i nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca.
Natomiast 6 czerwca w pallotyńskim Sanktuarium na Krzeptówkach w Zakopanem odnowiony zostanie akt poświęcenia Polski Niepokalanemu Sercu Maryji.
Kolejna inicjatywa to Różaniec do granic!
Pielgrzymi Bożego Miłosierdzia wyruszą 13 maja br. w pieszą pielgrzymkę wzdłuż granic Polski, aby 7 października, po 140 dniach, stanąć wzdłuż linii granicznej Polski i wspólnie odmówić różaniec. To akcja “Różaniec do granic”, kontynuacja ubiegłorocznej Wielkiej Pokuty. “Okazało się, że pokonanie trasy pielgrzymki, jeśli będziemy szli 25 km dziennie, zajmie dokładnie 140 dni, czyli 20 tygodni – tyle, ile jest tajemnic różańcowych. Traktujemy to w pewnym sensie jako znak i zachętę” – mówi Roman Zięba ze wspólnoty Pielgrzymów Bożego Miłosierdzia.
W
obliczu kryzysu stajemy pod Sztandarem Maryi do walki o dusze Polaków.
Chcemy w setną rocznicę Objawień Fatimskich, zorganizować STO
publicznych Różańców w całej Polsce.
Sto lat
temu Maryja objawiła się trojgu pastuszkom, wzywając świat do pokuty i
nawrócenia. Apelowała, byśmy codziennie odmawiali Różaniec. Ostrzegała,
że jeżeli ludzkość dalej będzie żyła w grzechu, zostanie surowo ukarana.
Kondycja
ludzka po 100 latach od Fatimskich Objawień jest w tragicznym stanie.
Wielu ludzi żyje bez Boga. Niewierność małżeńska, aborcja, pornografia,
nałogi, promocja homoseksualizmu i tzw. gender to smutna rzeczywistość w
Polsce i w wielu krajach świata.
Im większy
jest kryzys, tym ufniej powinniśmy się uciekać do Maryi, która „zmiażdży
głowę węża”. Matka Boża w Fatimie zapowiedziała triumf Swego
Niepokalanego Serca. W Jej Królestwie cała ludzkość będzie oddawać
Chwałę Panu Bogu i Matce Najświętszej!
Zapraszamy na najbliższe różańce, które odbędą się 13 maja:
lista miast i więcej informacji na ten temat TUTAJ
A zupełnie już z naszego własnego podwórka kochani, najbliższe nam Sanktuarium MB Fatimskiej w Turzy ma odpusty w każdą najbliższą niedzielę po 13 -tym od maja do października.
Także dzieje się kochani! I bardzo dobrze. Niech się dzieje! A my się włączajmy z naszą modlitwą. Warto już teraz się modlić aby dobrze przeżyć 13 maja i być gotowym na wszystkie Łaski jakie na nas w tym czasie spłyną!
Wyjmij choć jeden cierń z serca mojej Matki - prosi Jezus.
Wyjazdowy, wspólny dla ognisk rybnickiego i katowickiego dzień skupienia, przybrał w tym roku bardzo uroczystą formę. A mianowicie, jak to powiedział jeden z Ojców goszczących nas na Jasnej Górze, byliśmy na audiencji u Królowej. Myślę, że duchowy wymiar tego wydarzenia odczuł każdy z nas tam obecnych. Wszyscy byliśmy tam aby podziękować za wszystko co otrzymaliśmy i jednocześnie niosąc tak wiele własnych intencji i trudnych spraw. Naprawdę nie ma lepszego miejsca do ich złożenia jak właśnie u stóp Matki.
Ale po kolei...
Zaczęliśmy dzień skupienia od uroczystej Mszy Świętej, którą sprawował nasz Ksiądz Rafał w Kaplicy Matki Bożej Różańcowej, która znajduje tuż obok serca Jasnej Góry czyli Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.
Po Mszy Świętej Ksiądz wygłosił ostatnią w tym "roku szkolnym" konferencję. Cisza, która zapadła po jej wygłoszeniu była najbardziej namacalnym dowodem na to, jaka w tej konferencji kryła się głębia. Myślę, że każdy z nas długo jeszcze trawił w sobie słowa Księdza...
Chociaż w Częstochowie były już podziękowania za ten wysiłek jaki Ksiądz wkłada w nasz rozwój jako małżonków i rodziców, to myślę że nie ma lepszych słów jakimi moglibyśmy wyrazić naszą wdzięczność jak słowa modlitwy w intencji Księdza i całej Wspólnoty, do czego serdecznie w tym miejscu zachęcam...
Kolejnym ważnym wydarzeniem tego dnia była projekcja filmu "Tajemnica tajemnic" którą zaproponowali nam gospodarze Domu który nas gościł czyli Instytut Prymasa Wyszyńskiego - Dom Pamięci Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Jasna Góra. (TUTAJ i TUTAJ). Polecam serdecznie obejrzenie tego filmu każdemu, kto jeszcze go nie widział. Treści w nim poruszone są na pewno ważne szczególnie dla nas, oddanych w niewolę miłości Maryi.
Kulminacyjnym jednak punktem tego ważnego dnia był moment Adoracji Najświętszego Sakramentu i modlitwa różańcowa przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Przed tym ważnym momentem wszyscy zgromadzili się w Zakrystii. Nawet dzieci czuły powagę sytuacji i tak jak zwykle są rozbiegane i trudne do ujarzmienia tak teraz usiadły w rządku i czekały na dalszy rozwój wydarzeń :)
Choć osobiście nie miałam możliwości uczestniczyć w tym momencie wiem, że towarzyszyło mu wielkie wzruszenie ...
Wielka rzesza ludzi, zgromadzonych za "kratą" modliła się razem z nami. Wypowiedziany przez Księdza Rafała podczas modlitw akt Oddania Świętej Rodzinie trafił do uszu wielu osób, które zapewne słyszały go pierwszy raz w życiu....
Pożegnaniom i podziękowaniom jak zwykle nie było końca...:)
jeszcze kilka pamiątkowych fotek...
i do domu przygotowywać się na letnie rekolekcje w Wisełce! :)
Nieważne, że niektórzy wracali na lawetach (jak my ;) ... a nawet niektórzy zaczynali swoją podróż od rozsypanych silników na autostradzie i lawet (jak nasz najlepszy fotograf Jasiu:).... tak kochani to ekipa blogowa oberwała po uszach (w sensie silnikach samochodowych) ;) Ale to wszystko nieważne bo udało nam się BYĆ pomimo przeciwności... i wyjechaliśmy z Częstochowy serdecznie przytuleni przez Matkę. To jest piękne!
Idźmy, tulmy się jak dziatki,
do Serca Maryi Matki....
Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko...
P.S. Wszystkie ładne zdjęcia są autorstwa Jasia. Nie wiem Jasiu jak Ci dziękować za Twoją serdeczną pomoc w tworzeniu tego miejsca więc najlepiej przestanę już gadać... ale na różańcu będę o Was pamiętać... dziękuję! :)
Miesiąc Maj jest miesiącem poświęconym Maryi. Już za niecałe dwa tygodnie przypada setna rocznica pierwszego z serii objawień Matki Bożej w Cova da Iria. Wszyscy znamy historię Fatimy, znamy treść objawień, ale warto w tym szczególnym roku zagłębić się w te treści (FATIMA)
Dzisiaj jednak chciałabym, za Księdzem Krzysztofem Czaplą, zachęcić wszystkich do podjęcia nabożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca. Siostra Łucja, czyli jedna z wizjonerek fatimskich powiedziała "Pierwsza sobota miesiąca to najpiękniejszy dzień w
miesiącu ponieważ mogę zrobić coś co zmieni świat. Czekam na ten dzień bo
mogę zrobić coś dla Pana Boga."
Warunki nabożeństwa wynagradzającego Niepokalanemu Sercu Maryi są proste:
1. Spowiedź
2. Komunia Święta
3. odmówienie różańca (jedna część)
4. kwadrans medytacji
Najważniejszym punktem tego nabożeństwa jest intencja , aby świadomie wynagradzać Niepokalanemu Sercu Maryi wszystkie zniewagi, krzywdy i grzechy tego świata. To Jezus nas prosi aby wyjąć z serca Jego Matki choć jeden mały cierń.
Zapraszam do odsłuchania
Zachęcam także do powrotu umieszczonego wcześniej rozważania Księdza Dominika Chmielewskiego "Maryja ratunkiem dla świata"
Dokładnie 8 grudnia 1947 roku we włoskiej miejscowości Montichiari
pielęgniarce Pierinie Gilli ukazała się Matka Boża i powiedziała: "
Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia , w południe obchodzono
Godzinę Łaski dla całego świata.Dzięki modlitwie w tej godzinie ześlę
wiele łask dla duszy i ciała. Będą masowe nawrócenia. Dusze zatwardziałe
i zimne jak marmur poruszone będą łaską Bożą i znów staną się wierne i
miłujące Boga. Jest moim życzeniem , aby ta Godzina była
rozpowszechniona. Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny Łaski.
Jeśli ktoś nie może w tym czasie przyjść do kościoła, niech modli się w
domu."
Na prośbę Matki Bożej wiadomość o tej szczególnej Godzinie szybko
zaczęła się rozchodzić po świecie. Co roku w tym czasie w wielu
kościołach, także w Polsce, trwa modlitwa, odprawiane są Msze Święte.
Dziś 2 listopad, dzień kiedy wspominamy naszych kochanych bliskich zmarłych…
Chociaż dla wielu to nienormalne, że czasem mam pragnienie bycia już w niebie, najlepiej od razu z ukochanym mężem i dziećmi, dzisiejsze Święto jest dla mnie szczególną okazją do dziękowania za drugie życie, które dał Pan Bóg mnie i dwójce moich dzieci.
W styczniu 2009 roku Tereska mając niespełna dwa latka zachorowała na pozornie zwykłe przeziębienie. Lekarstwa niestety nie zadziałały i nasza córeczka z wysiękowym zapaleniem płuc i objawami sepsy trafiła na odział intensywnej terapii. Lekarze byli zszokowani, że w takim stanie w ogóle oddycha. Z jej małego organizmu w ciągu godziny z opłucnej wypłynęły 3 szklanki ropy. Choć psychicznie nie umieliśmy o niczym innym myśleć, fizycznie mogliśmy być u niej tylko bardzo krótko. Razem uczestniczyliśmy codziennie na Eucharystii wylewając litry łez… dzwoniliśmy do znajomych Księży z prośbą o odprawianie Mszy św. o Jej uzdrowienie. Po 9 dniach przewieziono ją do Zabrza do klinki na operację. Z wielkim trudem dochodziła do siebie. Przestała mówić, jeść i chodzić. Udało się uniknąć „wiszącej w powietrzu” drugiej operacji i po prawie miesiącu przebywania w szpitalach wróciła do domu. Dziś prawie nie ma śladu po tych zawirowaniach.:)
Półtora roku później w sierpniu 2010 roku ja zachorowałam na nowotwór: czerniaka złośliwego. Po ludzku to w zasadzie wyrok. Przeżyliśmy z moim kochanym mężem czas wielkiej próby… Była to dla mnie szkoła zawierzenia i wewnętrzna walka z myślami jak mój mąż poradzi sobie z czwórką małych dzieci (najstarsza Karolina miała wtedy 9 lat, Maksiu 7, Maciek 5, a Tereska 3), czy znajdzie się kobieta która zastąpi moje miejsce… Pierwsze badania po otrzymaniu tragicznego wyniku miałam 26 sierpnia w święto Matki Boskiej Częstochowskiej – nie wykazano żadnych zmian w innych częściach organizmu. Wymagana była operacja, którą również kierowała Niepokalana. Odbyła się 8 września w Święto Narodzenia Matki Bożej.
Od tej pory jestem pod stała kontrolą onkologiczną i jestem zdrowa.
Z perspektywy czasu okazuje się że to był czas wielkiego błogosławieństwa danego nam od dobrego Boga. Doświadczyliśmy, że wielkim kłamstwem ówczesnego świata jest często powtarzane stwierdzenie że się „nie ma czasu”. Jestem całkowicie przekonana, że każdy ma czas, ma bardzo go wiele! Człowiek sam decyduje na co poświęca każdego dnia godziny, minuty, sekundy. Jeśli prawdziwie kochamy i jest coś dla nas ważne, zawsze znajdziemy czas aby tę miłość okazać. Właśnie wtedy, sześć lat temu Bóg pokazał nam, jak możemy mnóstwo chwil poświęcić dla siebie na rozmowę, modlitwę, zabawę z dziećmi, czy okazanie sobie miłości i czułości. Pokazał też, że można się nie sprzeczać o błahostki, nie krzyczeć w złości, przełamywać bariery myślenia i spełniać marzenia. Są oczywiście chwile które zmarnujemy na coś zbędnego, kiedy się posprzeczamy, popełniamy błędy. Jednakże potrafimy się szybciej zreflektować, przeprosić i bardziej zaangażować. Bo przecież „kochać, to znaczy powstawać”.
Krótko po operacji zaszłam w ciążę, która znów wzbudziła ogromny strach i przerażenie. Po siedmiu tygodniach okazało się że ciąża była obumarła. Hojny Bóg uleczył mnie i z tej bolesnej straty doświadczając ogromnej miłości od Jezusa Eucharystycznego a także ze strony mojego kochanego męża Wiesia.
Przed ślubem wymyśliliśmy sobie że będziemy mieć piątkę dzieci :) Co prawda nasze piąte dzieciątko Franek jest już w niebie, a nasza Terenia odkąd się dowiedziała o braciszku modli się przez Jego wstawiennictwo, ale pragnienie stale się odzywało i spełniło. Tymoteusz urodził się w styczniu 2015 roku. Niestety już w ciąży okazało się, że ma chore serduszko. Zdiagnozowana wada nie stanowiła zagrożenia Jego życia. Kiedy miał dwa i pół miesiąca skierowano go na szczegółowe badania do kliniki. Moja ukochana święta mała Tereska od Dzieciątka Jezus mówiła, że „Jezus pragnie jedynie naszego zawierzenia i wdzięczności”. I przyszedł czas na nauczenie się wdzięczności, nie tylko za to co daje nam radość i szczęście. Jeszcze przed wyjazdem do szpitala Kasia Wieja (nasza wczorajsza „radiowa bohaterka”) poleciła mi książkę „Moc uwielbienia”. 8 kwietnia zrobiono dokładne badania i stwierdzono, że niestety Tymuś ma bardzo poważną wadę serca, której nie da się zoperować. Na wizycie potwierdzono, że lekarze w tej kwestii nie mają nic do zrobienia i że będzie żył tak długo, jak długo „wytrzyma” serduszko. W pierwszym momencie przeżyłam koszmar i cały czas pojawiało się natręctwo najgorszych myśli. W tym wszystkim przyszyło też otrzeźwienie. Serce nie potrafiło, ale siłą woli zaczęłam dziękować za tą sytuacje, za diagnozę, za lekarzy… Napisałam list do Boga okazując wdzięczność za tą całą sytuację. Zawierzyłam nas i Syneczka Jego najlepszemu planu. W ten dzień przypadała modlitwa w Nowennie do Miłosierdzia Bożego za niemowlęta i odbyła się Msza św. w intencji Tymusia w Łomiankach. Zrodziła się też myśl, że na drugi dzień 9 kwietnia w naszych okolicach gdzie mieszkamy będzie Msza św. z modlitwą o uzdrowienie. Udało mi się skontaktować z Księdzem prowadzącym to spotkanie i właśnie w ten dzień, w czwartek, ta Eucharystia również była odprawiana w intencji uzdrowienia naszego synka. Lekarze zaproponowali dodatkowe szczegółowe badanie - cewnikowanie serca. W piątek po badaniu pani doktor przyszła z informacją, że wykluczono całkowicie diagnozę sprzed dwóch dni… Operacja jednak musiała się odbyć szybciej niż planowo, gdyż Tymek zaczął mieć poważne duszności. Termin pozostawiam bez komentarza: drugi dzień po Zesłaniu Ducha Świętego: Święto Matki Bożej Kościoła 25 maja 2015 r. Zabieg w pierwszym momencie okazał się udany, natomiast w kolejnych dniach powstały poważne powikłania, które trwają do dziś. Planowano drugą operację w grudniu, ponieważ duszności cały czas występowały, aż do dnia w którym uczestniczyliśmy w Mszy św. przed obrazem Matki Bożej w Częstochowie w drodze na rekolekcje z o. Antonello w Łomiankach. Od tego czasu (niebawem minie rok) stan Tymusia jest dobry, choć lekarze mówią o potrzebie drugiej operacji.
Wszystko w rękach naszego kochanego Ojca w niebie, który czuwa i wie co dla nas jest najlepsze. Nie wiem co przyniesie kolejny dzień, ale pragnę zawierzać się i okazywać wdzięczność Świętej Rodzinie.
Nie wyobrażam sobie przeżycia tych niełatwych chwil bez modlitwy i wsparcia przede wszystkim mojego wspaniałego męża Wiesia, przyjaciół i Wspólnoty Świętej Rodziny, za których codziennie dziękuję Świętej Rodzinie. To niesamowite czuć w sposób duchowy i fizyczny moc modlitwy innych.
Pierwsze spotkanie ogniska rybnickiego w nowym "roku szkolnym" odbyło się dzisiaj. Było gwarno i tłumnie czyli typowy dla spotkań rodzinnych rozgardiasz. Na szczęście na czas konferencji dzieci zostały "zaopiekowane" przez brygadę z dyżuru "opieki nad dzieckiem", który to nowy dyżur miał dzisiaj swoją inaugurację oraz niezawodnych wolontariuszy. Kiedy dzieci nie plątały się pod nogami dorośli mieli szansę wyciągnąć coś dla siebie ze wspaniałej (jak zawsze) konferencji Księdza Rafała. Konferencja w zapisie wideo niedługo będzie dostępna na stronie ognisk więc będzie można ją przesłuchać jeśli ktoś nie miał okazji być osobiście. Podczas konferencji Ksiądz opowiadał zabawną historię, która przydarzyła mu się u jednej z rodzin, gdzie był gościem. Kiedy opowiadał jakie emocje towarzyszyły mu gdy usłyszał wypowiedziane w stosunku do siebie, nawet jeśli omyłkowo, słowo "Tatusiu", pomimo komizmu sytuacji, poczuliśmy wagę tego słowa. Poczuliśmy również jak Pan Bóg, w trwającym wciąż roku miłosierdzia, bardzo czeka na te słowa z naszych ust. Przecież On robi dosłownie wszystko aby nas o swojej miłości przekonać. Wciąż nas zachęca i zaprasza aby się do niego przytulić i powiedzieć o swojej niemocy, a wtedy On sam wszystko za nas zrobi. Mimo, iż mamy już wiele lat i doczesny świat uważa nas za bardziej lub mniej dorosłych, przed Panem Bogiem jesteśmy jak dzieci. Dzieci, które w ciemności szukają ręki Tatusia aby poczuć się bezpiecznie... dzieci, które pokonując trudności biegną do Tatusia aby usłyszeć "jestem z Ciebie dumny", mimo iż zapewne w tym dziecięcym sukcesie była większość wkładu Ojca.... dzieci, które otrzymawszy złą ocenę trochę się boją czy powinny o tym Tatusiowi powiedzieć, czasem nawet uciekają się do wybiegów i uników, ale w ostatecznym rozrachunku, nawet otrzymawszy napomnienie, zapewniane są o ojcowskiej miłości względem siebie. Taki jest nasz Pan Bóg... Ojciec doskonały... nasz Tatuś.... oczekujący na nasze radości i smutki... gotowy przytulić i pocieszyć, a także miłosiernie napomnieć jeśli przytrafia nam się upadek.
To jest droga ostateczna: zawsze z Bogiem, także w naszych
słabościach, także w naszych grzechach. Nigdy nie wybierajmy drogi
prowizorycznej. To nas zabija. Wiara jest wiernością ostateczną, jak
wiara Maryi.
Aby nas przekonać o swojej miłości Pan Bóg dał nam własnego Syna na zbawienie naszych dusz. Dał nam Matkę, cichą i pokorną Maryję, z różańcem w ręku wskazującą nam właściwą drogę. Maryję, przychodzącą i osłaniającą to, co w nas najsłabsze i najbardziej kruche. Obecność Matki Bożej w naszym życiu była dziś głównym tematem świadectw. Okazuje się, że każdy z nas może zaświadczyć o obecności Matki Bożej w naszym życiu, bo Ona działa w sposób konkretny i wręcz namacalny. Trzeba tylko mieć otwarte oczy i wiarę.Matka Boża przemawia do nas na różne sposoby... poprzez pozostawione na parapetach lub widniejące za instrukcją mycia rąk wizerunki... poprzez daty narodzin naszych dzieci... poprzez wlanie pokoju w serca ludzi przeżywających sytuacje kryzysowe, gdzie w naszym ludzkim rozumieniu, pokój serca jest ostatnią z emocji jaką powinniśmy czuć.
Dziękujemy wszystkim za piękne świadectwa i za wspólną modlitwę.
Błogosławiona Maryjo Dziewico z Fatimy, z odnowioną wdzięcznością za Twoją matczyną obecność łączymy nasze głosy z głosami wszystkich pokoleń, które nazywają Cię błogosławioną. Podziwiamy w Tobie wielkie dzieła Boga, który nigdy nie przestaje pochylać się miłosiernie nad ludzkością, dotkniętą złem i grzechem, aby ją uleczyć i zbawić. (Franciszek, Dzień Maryjny z Roku Wiary)
Niedługo postaram się pokazać nasze spotkanie w obrazach. Zachęcam również serdecznie do podzielenia się swoimi przemyśleniami z dnia skupienia :)
O tym, że Matka Boża opiekuje się nami najczulej i najpiękniej pisałam i mówiłam już nie raz. Często daje nam dowody swojej obecności w naszym życiu i są to dowody zarówno subtelne i lekkie jak muśnięcia motyla jak i te oczywiste i konkretne. Szpital w którym byłyśmy z Alicją jest szpitalem doskonałym, pełen fachowców światowej klasy a także zwyczajnych dobrych i pomocnych ludzi. Jako że Centrum jest światowe to nie ma w całym szpitalu żadnych symboli religijnych. Nigdzie nie ma krzyża, nie ma kaplicy ani szpitalnego kapelana, który przyszedłby z Panem Jezusem. Ponieważ przejść z chorzowskiego szpitala nie da się tak szybko zapomnieć to i Ala i ja byłyśmy bardzo zdenerwowane i zestresowane całą sytuacją. Siedząc przy łóżku Ali wyciągnęłam z torebki różaniec i zaczęłam się modlić. Leżąca na łóżku obok osoba zaproponowała wspólną modlitwę. Osobą tą była siostra zakonna z którą modliłyśmy się najpierw wspólnie, potem za siebie wzajemnie a następnie w duchu dziękczynienia.
Kiedy siostra wyszła ze szpitala nas przeniesiono na inną salę. Podeszłam do umywalki umyć ręce i za instrukcją mycia rąk zobaczyłam wystające rożki. Pociągnęłam za te rożki i oto moim oczom ukazał się taki widok...
Ktoś schował obrazeczki za instrukcją ale my wyjęliśmy je na zewnątrz i cieszyliśmy się takim wspaniałym wyrazem obecności naszej Matki wśród nas.
Dziękujemy Wam wszystkim za modlitwę. Ponieważ brakuje mi słów to zapewniam Was wszystkich że codziennie modlimy się na różańcu za wszystkich naszych dobroczyńców. Dzięki Wspólnocie (a konkretnie Ewie i Tomkowi, rodzinie z ogniska warszawskiego) trafiliśmy do tego szpitala. Czuliśmy modlitwę Wspólnoty czyli każdego z Was każdego dnia. Agata i Piotr, rodzina z ogniska warszawskiego, dbali o nas jak najbliższa rodzina. Kochani.... dziękujemy Panu Bogu za to, że nas do tej Wspólnoty powołał. Wspólnota to jest siła.... siła modlitwy... a Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.(Mt. 18, 19-20)
Operacja przeszła wspaniale. Nie ma żadnych dodatkowych komplikacji, musimy jednak uporać się z tymi które już nastąpiły w wyniku braku umiejętności poprzedniego zespołu operacyjnego. Wierzymy jednak, że Pan Bóg wyciągnie z tych trudnościkonkretne dobro. Niech Pan Bóg będzie uwielbiony we wszystkim co nas spotyka... i w tych dobrych i tych trudniejszych doświadczeniach.
Wielka Boga-Człowieka Matko, Niepokalana Dziewico Maryjo,
Matko Kościoła i Królowo Polski, Matko naszego zawierzenia!
W obliczu Boga, w Trójcy Świętej Jedynego,
oddajemy dzisiaj w Twoją wieczystą i macierzyńską niewolę miłości naszą
parafię, kapłanów, osoby konsekrowane, małżeństwa i rodziny,
ojców i matki, dzieci i młodzież, ludzi starszych, chorych i samotnych,
wspólnoty, grupy i wszystkie dzieci Boże.
Jesteśmy przekonani, że Ty, o Bogurodzico Maryjo, jesteś dla każdego z nas
przedziwną pomocą i obroną na drogach chrzcielnej wierności Chrystusowi.
Oddani Tobie w niewolę pragniemy czynić w naszym życiu osobistym,
rodzinnym i parafialnym nie wolę własną, ale wolę Twoją i Twojego Syna.
Postanawiamy, jak najwierniej naśladować przykład Twojego życia:
Twoją wiarę, nadzieję i miłość, wyrażające się w służbie Bogu i ludziom,
w trosce o zbawienie każdego człowieka.
Matko Boga i człowieka, oddając się Tobie, przyrzekamy coraz bardziej
rozwijać w każdym z nas osobiście przymierze chrzcielne z Bogiem.
Chcemy otwierać się na światło wiary, która rodzi się ze słuchania Bożego Słowa i owocuje świadectwem życia.
Pragniemy głosić Ewangelię przez przykład życia zakorzenionego w Chrystusie i przeżywanego w codzienności, przez zaangażowanie
w pracę, kulturę, sztukę i naukę,
przez wypełnianie obowiązków rodzinnych, społecznych.
Chcemy stać się budowniczymi pokoju w rodzinie, parafii, Ojczyźnie i świecie.Przyjmij, nasza Matko i Królowo Polski, ten akt zawierzenia i oddania naszej parafii.
Niech będzie on odpowiedzią na Twoją matczyną miłość
do naszego Narodu i każdego z nas.
Niech w Twoim Niepokalanym Sercu na nowo odsłoni się dla wszystkich
światło zbawczej nadziei.
Amen.
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma. ... Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.
Nadzieja to uczucie oczekiwania czegoś pozytywnego.... być może rozwiązania naszych problemów... być może narodzin dziecka... być może uzdrowienia.... Często, kiedy pojawiają się wyjątkowo silne trudności, mówimy iż sprawa jest beznadziejna. Brak nadziei budzi w nas strach, osamotnienie, smutek. Nadzieję nazywa się matką głupich a jednocześnie mówi się, że to ona właśnie umiera ostatnia, bo przecież póki życia, póty nadziei.
O nadziei już tak wiele napisano i powiedziano...
Te powyżej to tylko kilka przykładów popularnych powiedzeń, które towarzyszą nam w codziennym życiu. Powtarzamy je często nie zgłębiając prawdziwej treści tego słowa, a przecież świeżą porcję prawdziwej nadziei dostajemy za każdym razem biorąc do rąk Pismo Święte. To w nim odnajdziemy zapewnienie o miłości Boga do nas, tak wielkiej, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby
każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.(J 3, 16). Wiara, nadzieja i miłość przeplatają się ze sobą bardzo ściśle. Z miłości Boga ku nam wypływa nasza nadzieja, że nigdy nie zostaniemy przez Boga opuszczeni. Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą (Iz 54, 10)
To właśnie dzięki takim słowom możemy powiedzieć, że wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza (PS 23, 4)
Nadzieja zawiera w sobie światło mocniejsze od ciemności panujących w naszych sercach.(Jan Paweł II)
A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5, 5)
Ufam Tobie, boś Ty wierny,
Wszechmocny i miłosierny,
Dasz mi grzechów odpuszczenie,
Łaskę i wieczne zbawienie.
Módlmy się o światło Ducha Świętego, aby w każdym, ciemnym momencie naszego życia zwracać się do jedynej prawdziwej światłości, która nigdy nas nie zawiedzie.
Pismo Święte i Różaniec niech zawsze będą naszą nadzieją!
Rok 2016, który właśnie przeżywamy, jest Rokiem Miłosierdzia, ale również rokiem jubileuszowym, silnie związanym z Matką Bożą. Bo to Matce Bożej właśnie, w 1050 rocznicę Chrztu Polski, w dniu 3 maja 2016 r. biskupi polscy oddali w wieczystą, macierzyńską niewolę miłości
wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi.
Jak można przeczytać na stronie Episkopatu Polski (TUTAJ) "Drugi etap zawierzania obejmuje wszystkie parafie Kościoła katolickiego w
Polsce i na emigracji. Akt Zawierzenia będzie ponowiony w parafiach w
uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej 26 sierpnia br. Komisja
Duszpasterska Konferencji Episkopatu Polski proponuje, by bezpośrednim
przygotowaniem do niego stały się celebracje Słowa Bożego w dniach od 23
do 25 sierpnia. Ideą przewodnią tych dni są trzy cnoty Boskie: wiara,
nadzieja i miłość."
Większość członków naszej Wspólnoty oddana jest Matce Bożej w macierzyńską niewolę miłości. Celebrujmy więc ten czas przygotowania do oddania wszystkich parafii Kościoła katolickiego i w sposób szczególny powierzajmy intencje naszych parafii naszej ukochanej Matce.
Dzisiaj WIARA.
Wierzę w Ciebie, Boże żywy,
W Trójcy jedyny, prawdziwy,
Wierzę coś objawił, Boże,
Twe słowo mylić nie może
Módlmy się o przymnożenie wiary nam samym i wszystkim członkom naszych parafii. Chcemy otwierać się na światło wiary, która rodzi się ze słuchania Bożego Słowa i owocuje świadectwem życia.
Dzień Dziecka jest dniem, w którym chcielibyśmy naszym dzieciom nieba przychylić. Ale życie jest brutalne... jeśli rodzina jest liczna to może być to dzień, przed którym zadrżą rodzicom serca... :) Jest jednak coś co możemy naszym dzieciom podarować bez żadnego wkładu finansowego... możemy rozpocząć za nie modlitwę szczególną...
Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich
(Mt 18; 20)
Każdy rodzic... każdy ojciec, każda matka... pragnie aby jego dziecko było szczęśliwe. By było zawsze uśmiechnięte. By na drogach jego życia nigdy nie było nieszczęścia czy takich doświadczeń które były bardzo trudne. - mówi Ojciec Ambroży - rodzice którzy należą do tej inicjatywy, oni przez tą modlitwę próbują ochronić swoje dzieci przed różnymi niebezpieczeństwami, które czyhają.... w wielu świadectwach, które już słyszałem, rodzice stwierdzają, że dopiero po pewnym czasie ten owoc jest widoczny. Dziecko przemienia swoje wnętrze, przemienia swoje myślenie, i mam tutaj na myśli dziecko nie tylko to najmłodsze ale także takie, które już ma powyżej osiemnastego roku życia...
modlitwa ta przemienia nie tylko dzieci, przemienia całe rodziny...
brzmi wspaniale prawda?
Moje słowa są tu zbędne. ZACHĘCAM do posłuchania audycji o inicjatywie jaką jest zaangażowanie w różę różańcową - modlitwę rodziców za dzieci. Nagranie jest skrócone o przerwy na oddech muzyczny z wiadomych względów więc całość zajmie pewnie ok pół godziny... to pół godziny, które warto poświęcić dla swoich dzieci i podjąć za nie modlitwę. Jak zostało to sprawdzone, odmówienie dziesiątki różańca zajmuje cztery minuty.... myślę, że warto...
Jak już pięknie to napisała Ania w komentarzu do poprzedniego posta Dzisiaj byliśmy razem u naszej Matki na Jasnej Górze, u naszej Królowej.
W tym szczególnym roku, gdy cały naród polski odnowił swoje ślubowanie.
Ja po raz kolejny oddałam Jej wszystko "czym jestem i co posiadam" zawierzyłam Maryi całą moja rodzinę, i każde dziecko z osobna, moją
przyszłość, majątek, zdrowie... i czuję się prawdziwie wolna i
szczęśliwa.Totus Tuus- za świętym Papieżem... a za Anią zrobiliśmy to również my wszyscy, którzy tam właśnie postanowiliśmy odnowić nasz akt oddania Matce Najświętszej w macierzyńską niewolę miłości. W pełnej wolności, radości i pokoju serca powtarzaliśmy słowa ślubowania.
Spędziliśmy na Jasnej Górze cały dzień aby nacieszyć się bliskością Matki. Czuliśmy się jak na rodzinnym spotkaniu, ciesząc się z bliskości Matki Bożej i jednocześnie z obecności osób z którymi mogliśmy tą radość z oddania dzielić i radośnie celebrować.
Niech tak szerzy się, Matko, Królestwo Twojego Syna i Twoje, i niech będzie chwała Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu. Amen.
Rozpoczyna się miesiąc maj... najpiękniejszy miesiąc roku... w całości poświęcony Maryi - matce Boga i matce naszej. Już na zawsze zostaną mi w pamięci słowa, które powtarzał Św. Jan Paweł II, Totus Tuus... cały Twój Maryjo. Dopiero później dowiedziałam się, że słowa te pochodzą od Św. Ludwika Marii Grignion de Montfort. "Ludwik miał szczególne nabożeństwo do Matki Bożej. Zawierzył się Jej,
to znaczy: oddał się Jej w "niewolę miłości" i na wyłączną własność.
Chciał, żeby to Ona prowadziła go do Jezusa, którego – jako
najważniejszego - zawsze stawiał na pierwszym miejscu. Montfort w ręce
Maryi złożył wszystkie swoje zasługi, modlitwy, posty, uczynki pokutne,
prace apostolskie, całą swoją osobę. Przyszły święty napisał Traktat o
prawdziwym nabożeństwie do Matki Najświętszej, w którym szeroko rozwinął
i uzasadnił korzyści, jakie daje to całkowite oddanie się Maryi. Ludwik
Maria opracował także kolejne teksty regulaminów zakładanych przez
siebie wielu bractw. Ułożył ponad sto pięćdziesiąt tekstów pobożnych
pieśni. Zostawił wreszcie kilka traktatów teologicznych i ascetycznych.
Montfort zawsze szedł „pod prąd” mając silną wiarę. Pokonywał
przeciwności losu – jak prawdziwy apostoł - biegnąc do wyznaczonego
celu. Zbyt intensywna apostolska praca wyczerpała jednak w końcu siły
Świętego. Pożegnał on ziemię dla nieba 28 kwietnia 1716 roku, mając
zaledwie 43 lata. Pozostawił po sobie trzy zgromadzenia: "Córki Bożej
Mądrości" i "Ojcowie Misjonarze Montfortanie" i „Bracia Montfotianie św.
Gabriela” (źródło)
Totus tuus ego sum, et omnia mea tua sunt - Jestem cały Twój, a
wszystko co mam jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję
Twoją świętą Matkę.
Jak czytamy w najnowszym Gościu Niedzielnym ( nr. 18/2016) " Pierwszy był król, potem prymas, wreszcie papież. Jan Kazimierz, kard. Wyszyński, Św. Jan Paweł II oddawali Polaków pod opiekę Maryi. 3 maja, w związku z 1050 rocznicą chrztu Polski, na Jasnej Górze biskupi ponowią akt zawierzenia".
Rok temu, dokładnie 9 maja 2015 staliśmy przed ołtarzem i wzruszeni odczytywaliśmy Akt oddania Matce Najświętszej w macierzyńską niewolę miłości. Wyczekiwana przez dwadzieścia lat Haneczka, rozwijając się spokojnie pod sercem, towarzyszyła nam przez cały okres przygotowania do tego szczególnego dnia. Przyszła na świat dwa miesiące później, pod szczególną opieką Matki Bożej Fatimskiej. Również Chrzest Święty przyjmowała w dzień poświęcony Matce Bożej Fatimskiej.
Mały Wojtuś, towarzyszący pod sercem swoim rodzicom w tym szczególnym okresie przygotowania do oddania w niewolę miłości Maryi, przyszedł na świat 26 sierpnia.
Maryja najpiękniej zaznaczyła swoją obecność w naszym życiu w naszych dzieciach a my z radością powtarzamy"proszę Cię Matko, byś mnie przyjęła w niewolę swojej miłości, w którą dziś pragnę oddać się Tobie za łaskawym przyzwoleniem Twoim, na zawsze i bez reszty. Proszę Cię więc, Najsłodsza Matko moja, byś przyjąć raczyła wszystko, czym jestem i czym rozporządzam....
Niech tak szerzy się Matko, Królestwo Twojego Syna i Twoje, i niech będzie chwała Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu. Amen."